23 października w Katowicach odbył się Sirius Coding – 12-godzinny hackathon cross-technologiczny adresowany do profesjonalistów. Podjęłam się pełnej wrażeń wyprawy celem spisania relacji. Czy było warto? Przeczytajcie sami :) Zapraszam do lektury!

Gorsze wspaniałego początki

Podróż w celu napisania relacji z hackathonu SiriusCoding zaczęła się jak w filmie… grozy. Nieświadoma uroków swojej wyprawy dojechałam autobusem na skraj katowickiego Brynowa, na ulicę Kościuszki. Tego dnia GPS postanowił spłatać mi psikusa, prowadząc mnie po ciemku przez krzaczory, prosto w otchłań złowrogich magazynów. Widząc oczami wyobraźni jak dokonuję żywota gdzieś pod jesiennym krzaczkiem, poradziłam się Pani na pobliskiej stacji benzynowej, jak dojść do celu i przetrwać. Polecono mi skręcić w lewo, w drugą bramę i iść w stronę magazynów. Tak zrobiłam. Przy bramie miły, starszy pan z ochrony wskazał mi właściwą drogę. Dotarłam do siedziby JCommerce i poczułam się… oczarowana.

Zaczynamy!

Zaprowadzono mnie w stronę sali, gdzie jeden z pomysłodawców imprezy przekazywał uczestnikom, co ich czeka. Ludzi było sporo, do sali już się nie zmieściłam. Wspięłam się na palce i znad ramion postaci stojących przede mną obserwowałam otwarcie maratonu programistycznego.
sc2
Po oficjalnym rozpoczęciu zostałam przez organizatorów oprowadzona po siedzibie firmy, na tyle dużej, że każdy zespół miał swoje własne, często bardzo przestronne i bogato wyposażone pomieszczenie do pracy (sprzęt, przekąski, hamaki, darty na odstresowanie…). Zaglądałam do miejsc pracy kolejnych drużyn, robiąc zdjęcia i zagadując uczestników. Na pytanie, czy to ich pierwszy hackathon, często padała odpowiedź, że był to ich pierwszy hackathon tego rodzaju. Co było niespotykanego w hackatonie Sirius Coding?

Sirius Coding był hackathonem cross-technologicznym, tylko dla profesjonalistów. Udział wzięło 45 programistów, czas przeznaczony na realizację zadań wynosił 12 godzin. Głównym zadaniem uczestników było przygotowanie rozwiązania implementacyjnego związanego z motywem podróży galaktycznej – i na tym wyzwanie się nie kończyło. Organizatorzy przygotowali również zadania poboczne, dzięki którym drużyny mogły zdobyć dodatkowe punkty. W środku nocy algorytmy uczestników były poddawane próbom poprzez rozgrywane przez drużyny turnieje.

Why so serious?

Przygotowując relację chciałam skupić się na uczestnikach, porozmawiać z nimi, zaobserwować jakie panują między nimi nastroje. Czasami na hackathonach bywa tak, że zespoły tworzą się w trakcie maratonu, w przypadku Sirius Coding kompletne drużyny należało zgłaszać kilka miesięcy przed terminem hackathonu. Miało to swoje zalety, członkowie zespołu znali swoje możliwości i łatwo rodzielili między sobą zadania. Ciekawiło mnie jak duże potrzebne było doświadczenie i umiejętności by podjąć się Sirius Coding.

„Jak długo uważacie się za wymiataczy?” – zapytałam chłopaków z pierwszego zespołu, który odwiedziłam. Zareagowali gromkim śmiechem.
„Ten z nadłuższą brodą… Patryk, pokaż się! Patryk, podnieś rękę! Patryk! Właśnie. On ma najwięcej doświadczenia z naszej drużyny. A cała reszta jest na tej dolnej granicy dwóch lat. Często braliśmy udział w takich wewnętrznych hackathonach w firmie. Był to niezły fun, więc postanowiliśmy spróbować i tutaj.”

Kolejny zespół, o dumnie brzmiącej nazwie Wściekłe Gofry, również roześmiał się słysząc pytanie o „wymiataczach”. W odpowiedzi przyznali mi, że czasem wydaje im się, że im dłużej siedzą w branży i im więcej wiedzą, tym mocniej odnoszą wrażenie, że jeszcze wiele przed nimi. Gofrom również udzielał się doskonały humor. Opowiedzieli mi krótko o języku Go, do którego nawiązuje nazwa zespołu. W przypływie dobrego nastroju jeden z chłopaków zapozował mi do zdjęcia dzierżąc dumnie w dłoni drużynową naklejkę.

SC6
SC5

Z czasem żarty i śmiechy zastępowało coraz większe skupienie, zaangażowanie i zew rywalizacji. W jednym z pomieszczeń zwróciłam uczestnikom uwagę na to, jakie wygody zapewnili im organizatorzy: wskazałam wystrój wnętrza, przekąski, wygodny fotel i wielki hamak naprzeciw ich stanowisk pracy. Przyznali mi, że tak się wciągnęli w pracę, że nawet nie zauważyli wspomnianych udogodnień. Nic dziwnego, w końcu było o co walczyć, zwycięzca mógł wrócić do domu z własnym dronem. Łączna wartość nagród wyniosła 40 000 zł.

Pod koniec swojego kilku-godzinnego pobytu zdążyłam jeszcze usłyszeć relację z ust uczestniczki hackathonu z drużyny Patopato.
„Bardzo podoba mi się biuro, właściwie nigdy nie widziałam tak dużego i przyjemnie urządzonego biura. Jestem zadowolona, że tu jestem” – przyznała uczestniczka, która na hackathon dołączyła do zespołu nieco później. Przyjechała do Katowic z Krakowa, prosto po pracy. „Zdążyłam na razie tylko odłożyć rzeczy i włączyć komputer” – przyznała z przejęciem. – „Na pomysł, żeby tu przyjechać wpadł Nat, bardzo lubię z nim pracować, więc dołączyłam do niego. Nie jest to nasz pierwszy hackathon, w Krakowie bardzo często są organizowane, średnio jeden w miesiącu. Zwykle chodzimy na te organizowane przez Hacktory oraz na hackatony wewnętrzne, w firmie.”

SC3

A na deser…

…postanowiłam rzucić okiem na poboczną atrakcję Sirius Coding – wystawę zorganizowaną przez Muzeum Historii Komputerów i Informatyki z Katowic. Zostałam oprowadzona po pokoju pełnym maszyn 8-bitowych. Na wystawie były m.in.: Pegasus, Atari, Amiga, Commodore 64, czyli tzw. chlebak. Była możliwość napisania kodu w Basicu, czy zagrania w gry jak Burdeldash, Galaxy, Prehistoric czy Back to the future.

S5

Sirius Coding zdecydowanie stanowił wyzwanie dla programistów, nie ulega jednak wątpliwości, że był też niezłą frajdą. Organizatorzy chcieliby na stałe wpisać wydarzenie do kalendarza IT i uczynić Sirius Coding imprezą cykliczną.

„Biorąc pod uwagę ogrom pracy jaki włożyliśmy w przygotowanie I edycji oraz pozytywny feedback od drużyn, wierzymy, że osiągniemy cel” – podsumował Michał Orłowski, który zorganizował wydarzenie z ramienia JCommerce. I ja mam nadzieję, że Sirius Coding zaowocuje kolejną edycją, na której serdecznie polecam Was sprawdzić swoje umiejętności. Liczę na to, że kolejne imprezy z cyklu będą miały równie pozytywną energię i że przyciągną jeszcze więcej uczestników, w tym płci pięknej :)