Zacznę trochę matematycznie- załóżmy, że masz motywację i zapał (ale nie słomiany). Zatem udowodnijmy, że świat IT jest świetny i warto rozpocząć albo kontynuować przygodę w tym obszarze.

Przytoczę kilka przykładów z mojego doświadczenia.
Przede wszystkim, w IT bardzo dobrze działają społeczności– są takie, które skupiają się na jednym języku programowania, jak również ogólne. Chyba nie muszę nikogo zachęcać do przyjścia na spotkanie Women in Technology, jeśli jednak jeszcze u nas nie byłaś/eś, to serdecznie zapraszam.
A gdzie szukać informacji o spotkaniach, warsztatach czy konferencjach? Działa wiele portali, ja polecam: Spotkania IT, Crossweb oraz Meetup. Spotkania grup technologicznych to dobry sposób na poszerzenie swojej wiedzy, wymianę doświadczeń oraz zawieranie nowych znajomości z osobami z branży. To także źródło solidnej motywacji, kiedy rozmawiasz z osobami, które jeszcze wczoraj umiały tyle samo, co Ty teraz, a dzisiaj są specjalistami w swojej dziedzinie. Ale zgodnie
z założeniem, o motywacji miało już nie być, bo Ty przecież już jesteś zmotywowana/y.

To jak nie ma być już o tym słowie na “M”, to może zaciekawi Was historia o pociągu,
a właściwie to z pociągu. W sierpniu, kiedy zapowiadali najgorętszy dzień
w roku, postanowiłam pojechać w góry. Akurat obok mnie w przedziale podróżowała grupka seniorów, którzy również wybrali się na górską eskapadę. Dwie panie, które siedziały najbliżej mnie (i trudno było mi nie usłyszeć co mówią) rozmawiały o tym, że jedna z nich już całe życie pracuje w jednej firmie i… programuje w Cobol-u. Opowiadała, jak to podczas rekrutacji powiedziała, że zna Cobol-a, a potem przyszła do pracy i zaczęła się go uczyć. Teraz, jak to mówiła, “przychodzi do pracy, zrobi sobie kawę, przejrzy gazetę, coś tam poprogramuje”. Do teraz żałuję, że nie zagadałam do tej pani i nie porozmawiałam z nią osobiście o tym, co robi. Szanse na to, że ją znajdę albo ponownie spotkam są nikłe. Muszę wspomnieć dla tych, co nie wiedzą- Cobol jest jednym z najstarszych języków programowania i krążą żarty o “ostatnich programistach Cobol-a”. Więc, nie dość, że mówi się, że mało jest programistów po 60-tym roku życia, bo wiele osób zakłada własne firmy i staje się szefami, to w dodatku spotkać programistkę Cobol-a, to dopiero rzadkość. Uwierzcie mi, historia jest prawdziwa i mam świadka, który może potwierdzić, że tak rzeczywiście było.

Muszę wspomnieć jeszcze o konferencjach, o tym, że dają niesamowitą okazję do poznania wybitnych ekspertów, osób, od których się uczysz, które podziwiasz. Albo po prostu osób, z którymi wcześniej miało się kontakt mailowy. To niesamowite uczucie, kiedy spotyka się tę osobę na żywo i nagle ta pani z maila okazuje się bardzo sympatyczną dziewczyną ;).
A skoro o konferencjach, to jeszcze o DevDay 2015 i o inspirującym lightning talk’u, który przedstawił Michał Łusiak. Opowiadał o tym, jak sam zaczął jeździć na konferencje i co jest w nich najlepsze. Podzielił się swoim doświadczeniem, że nie zawsze zawartość merytoryczna prelekcji jest najważniejsza. Podczas takich wydarzeń można poznać wielu ambitnych ludzi, którzy przyjechali, żeby się czegoś nauczyć. Zatem warto korzystać z tego- rozmawiać z innymi i czerpać od nich wiedzę. Warto siadać w pierwszym rzędzie i nie bać się rozmawiać z prelegentami, to przecież tacy sami ludzie jak my. Zresztą, po co mam Wam streszczać, skoro ten lightning talk możecie obejrzeć tutaj: www.youtube.com/watch?v=KHCx_6qS0_Y. Trwa tylko 8 min, a można naprawdę dużo z niego wyciągnąć ;). Niech zadanie domowe z tej prezentacji będzie Waszym zadaniem domowym po tym wpisie.

Cuda jednak czasami się zdarzają, więc jeśli ktoś zna panią, która pracuje w jednej
z wrocławskich firm jako programistka Cobol-a i jechała 8 sierpnia 2015 roku z Wrocławia do Jeleniej Góry albo jeszcze lepiej, Pani czyta ten tekst, to proszę o napisanie: wroclaw@womenintechnology.pl.