Podobno, w wytrwaniu w narzuconym sobie reżimie treningowym i zrzuceniu kilku kilogramów, pomocne jest wyobrażenie sobie siebie w bikini. Albo w tej nowej fajnej sukience, której tak pragniemy. Stosujesz tę metodę? A może wyobrażasz sobie osiągniecie sukcesu na innych polach? Jak dobrze się wtedy poczujesz, kiedy sława i pieniądze wreszcie do ciebie przyjdą? Niestety okazuje się, że tego typu wizualizacje mogą działać przeciwko nam.

Wizualizacja to popularna technika wśród sportowców

Technika wizualizacji przebiegu przyszłych wydarzeń jest powszechnie stosowana w sporcie z bardzo dobrym skutkiem. Stosował ją bokser Muhammad Ali, który na długo przed rzeczywistą walką wygrywał ją najpierw w swojej własnej głowie. Koszykarz Michael Jordan wizualizował sobie decydujący rzut do kosza zanim wykonał go naprawdę. Zawodnik mieszanych sztuk walki Conor McGregor przed każdą walką mierzy się ze swoim przeciwnikiem ‚na niby’ w swoim umyśle, co pozwala mu opracować odpowiednią taktykę. Zbierając materiały do tego artykułu, natrafiłam także na tekst Matta Mayberry’ego, byłego gracza footballu amerykańskiego, który obecnie jest mówcą motywacyjnym. W tekście, który ukazał się na witrynie Entrepreneur.com, Mayberry dzieli się swoimi pozytywnymi doświadczeniami związanymi ze stosowaniem techniki wizualizacji: „W każdy piątkowy wieczór po wspólnej kolacji, całą drużyną zbieraliśmy się w sali konferencyjnej hotelu, aby się przygotować do czekającego nas w sobotę meczu. Pod kontrolą psychologa sportowego przeprowadzaliśmy kilka serii technik wizualizacyjnych. (…) Wizualizowałem sobie każdy, nawet najmniejszy szczegół, od momentu wejścia do szatni, poprzez zakładanie stroju i rozmowy z kolegami z drużyny i trenerami. Wyobrażałem siebie jak rozgrywam idealny mecz, wykonuję przyjętą strategię i zdobywam punkty. Im bardziej żywy był ten obraz, tym lepiej grałem. Jeszcze zanim mecz się rozpoczął, ja już przeprowadzałem całą rozgrywkę w głowie. To spowodowało ogromną różnicę, bo podniosło mój poziom pewności siebie i uspokajało mnie.”

Od sportu do prawa przyciągania

Na takiej podstawie łatwo jest wyciągnąć ogólny wniosek, że wizualizacja bardzo pomaga w osiągnięciu sukcesu. Zatem jeśli chcesz osiągnąć sukces, musisz najpierw zobaczyć go w swojej własnej wyobraźni. Im lepsze i dokładniejsze będzie to wyobrażenie, tym mocniejsza gwarancja odniesienia zwycięstwa. Jakiś czas temu karierę zrobiło tzw. prawo przyciągania (ang. „law of attraction”) i jego odmiany popularyzowane przez publikacje na temat samorozwoju. W uproszczeniu prawo to głosi, że przyciągasz do swojego życia to, o czym myślisz. Jeśli myślisz o czyhających na ciebie problemach i nieprzyjemnościach to właśnie dostaniesz, jeśli twoje myśli są radosne i skupione na przyjemnościach i szansach, które czekają tuż za rogiem, przyciągniesz do siebie sukces. Zatem należy kontrolować swoje myśli i skupiać się na wyobrażeniach i wizualizacji sukcesu. Warto zauważyć, że to prawo nie zostało poparte żadnymi naukowymi badaniami ani nawet danymi statystycznymi, lecz jest interpretacją jednostkowych przypadków (tak, przyznaję się, oglądałam film „The Secret”).

Co nauka na to?

Tymczasem okazuje się, że rzeczywiście przeprowadzone badania pokazują coś przeciwnego. Heather Kappes i Gabriele Oettingen opublikowały w „the Journal of Experimental Social Psychology” wyniki swoich badań, na podstawie których twierdzą, że pozytywne wyobrażenia nie tylko nie przybliżają nas do sukcesu, lecz wręcz mogą nas od niego oddalać. Badaczki przeprowadziły cztery eksperymenty, które wykazały, że tego typu pozytywne fantazjowanie na temat osiągania sukcesu powoduje obniżenie poziomu naszej motywacji i ambicji. Nasz mózg pozwala się oszukać i uznaje wyobrażenia za prawdę. Jeśli wyobrażasz sobie, że już jesteś świetną programistką, pisarką, że zdobywasz nagrody i cieszysz się powszechnym uznaniem, to już w wyobraźni konsumujesz zyski z tego sukcesu i przestajesz odczuwać potrzebę osiągnięcia go w rzeczywistości. Podczas eksperymentów badani wykazywali nawet fizyczne oznaki tego procesu. Ich umysły wchodziły w wewnętrzną sferę komfortu, co pociągało za sobą obniżenie ciśnienia krwi czy spowolnienie pulsu.

Czy to oznacza, że nie należy stosować techniki wizualizacji?

Niekoniecznie. Należy zauważyć, że samo badanie nie dotyczyło technik wizualizacji jako takich, lecz tego co zostało określone jako „positive fantasies”. To powoduje, że te eksperymenty odnoszą się w dużo większym stopniu do takiego podejścia, jakie prezentowane jest w przypadku prawa przyciągania. Zwróćmy uwagę, że kiedy sportowcy stosują te techniki, są one elementem przygotowania do mającego się wkrótce odbyć pojedynku, meczu czy wyścigu. Jeżeli ty stosujesz taką technikę przed wykładem czy prezentacją jaką masz wygłosić, to także jest element treningu.

Technika wizualizacji jest narzędziem, którym należy się posługiwać umiejętnie i we właściwych okolicznościach. Jest wyraźna różnica pomiędzy fantazjowaniem o byciu milionerem, a wizualizowaniem swojego wystąpienia przed publicznością. Gdy Conor McGregor wizualizuje sobie przebieg przyszłego pojedynku, technika ta służy mu do przećwiczenia egzekucji umiejętności, realizacji strategii i wypracowaniu reakcji na mające się pojawić w trakcie walki sytuacje. W efekcie w umyśle ma już niejako zapamiętany przebieg walki, która się jeszcze nie odbyła. Pozostaje mu ją jedynie odtworzyć. Odtwarzanie jest znacznie łatwiejsze niż reagowanie i wymyślanie na bieżąco odpowiedzi na błyskawicznie zmieniającą się w ringu sytuację.

Wizualizację można porównać do sytuacji w teatrze, kiedy aktorzy podczas prób przygotowują się do mającej się odbyć premiery sztuki. Próby nie służą im do fantazjowania o byciu aktorami i otrzymaniu roli w sztuce, bo już nimi są i już mają te role. Dzięki próbom aktor szlifuje sposób wykonywania nabytych wcześniej umiejętności. Do tego właśnie używa się techniki wizualizacji w sporcie i do tego i ty możesz jej użyć bez uszczerbku dla poziomu swojej motywacji: wyobrażaj sobie jak przebiega rozmowa kwalifikacyjna, w wyniku której dostajesz tę pracę, wyobrażaj sobie jak negocjujesz z klientami i jakie pytania mogą ci zadać. To konkretny trening przed czekającym cię wyzwaniem, które przybliża cię do sukcesu. Jeżeli jednak pozwolisz się ponieść wyobrażeniom na temat ogólnego celu, sukces może nigdy nie nadejść, bo utracisz ambicję niezbędną do jego osiągnięcia.

Wbrew temu co twierdzi Paulo Coelho w książce „Alchemik”, wszechświat wcale nie będzie ci sprzyjał jeśli tylko wystarczająco mocno będziesz czegoś chcieć. Niestety, wszechświat ma to gdzieś. O czym przecież wszystkie w gruncie rzeczy doskonale wiemy, czyż nie? Nie, nie ma drogi na skróty. Jeśli chcesz osiągnąć cel, podwijaj rękawy i do roboty!


Bibliografia: