Kilka tygodni przed oficjalnym zakończeniem rekrutacji do programu Women In Technology zastanawiałam się czy istnieją grupy, które pomagają w karierze młodym ludziom.Zwykle to praca uczy nas najwięcej: dzięki niej łączymy teorię zdobytą na studiach z praktyką.  Co natomiast, z osobami takimi jak ja, które oprócz pracy mają pomysł na startup i zupełnie nie wiedzą od czego zacząć jego realizację?

Odpowiedź na moje rozmyślania przyszła dość szybko:  przypadkowo natrafiłam na post udostępniony na jednej z grup facebookowych o programie mentorskim Women In Technology.  Po zapoznaniu się  z ideą inicjatywy, spontanicznie uzupełniłam ankietę zgłoszeniową i czekałam na wyniki. Kiedy wreszcie zostały udostępnione z radością odkryłam, że udało mi się zakwalifikować.

Kolejnym zdziwieniem była zmiana mentora. Dostałam informację, że niestety wybrana przeze mnie mentorka  miała bardzo dużo zgłoszeń i wybrała kogoś innego.  Na szczęście moja aplikacja wywarła wrażenie  i zaproponowano mi innego mentora. W ten sposób trafiłam pod skrzydła Dawida. To bardzo doświadczony człowiek, który posiada wiedzę z wielu obszarów i sprawnie umie ją ze sobą połączyć.  Łączenie punktów to bardzo ważna umiejętność – tego nauczył nas Steve Jobs.  To właśnie ta czynność jest moim hobby od kilku lat, dlatego od razu złapaliśmy z Dawidem wspólny język.

Nasza relacja była bardzo specyficzna: Dawida poznałam osobiście dzień przed finałem TechLeaders. Nie spotykaliśmy się bezpośrednio z powodu dzielącej nas odległości (400 km). Nie przeszkodziło nam to jednak w regularnych rozmowach telefonicznych i Skypowych.  Jestem przekonana, że relacja mentorska, jaką nawiązaliśmy była tak samo efektywna, jakbyśmy spotykali się osobiście. Już na samym początku Dawid wykazał się świetną organizacją, dzięki czemu nasze pierwsze kontakty przebiegały bezproblemowo. Przekazywał mi swoją wiedzę  i cierpliwie odpowiadał na wszelkie pytania.

Ze spotkania na spotkanie moje plany zaczynały układać się w logiczną całość. Czułam w sobie coraz więcej mocy, ciemne plamy niewiedzy powoli wypełniały się wartościowymi informacjami. Co najważniejsze, Dawid nie dawał mi gotowych rozwiązań, ale zadawał pytania w taki sposób, abym sama rozstrzygnęła, które z nich jest najlepsze. Myślę, że na tym powinna polegać relacja mentorska: wspieranie i dzielenie się wiedzą oraz motywowanie.

Obecnie, w kilka miesięcy po zakończeniu programu mentorskiego zaczęłam tworzyć własne rozwiązanie.  Powoli, małymi kroczkami dążę do celu. Co dał mi ten program? Przede wszystkim motywację do realizacji własnych idei oraz wiedzę, w jaki sposób to robić.

To wspaniałe, że powstają takie inicjatywy,  które umacniają pozycję kobiet w branży technologicznej. Budowanie społeczności , która dzieli się wiedzą i wsparciem to najlepszy sposób na wzrastanie.  Mam nadzieję, że z roku na rok będzie przybywało zarówno mentorów jak i mentee.

Wiktoria Mieleszczenko Kowszewicz

http://pozytywika.pl